Recenzja kolumn Avalon Acoustics Indra

Pierwszy raz zetknąłem się z Avalonami 20 lat temu. Sprzedawałem wówczas w sklepie hi-fi produkty grupy Jeffa Rowlanda. On sam twierdził, że nie ma lepszych kolumn do jego elektroniki niż Avalony. Rowland przysłał nam parę Ascendantów i zapoznawaliśmy się z ich właściwościami.

Gdy je spakowaliśmy i odsyłaliśmy do Colorado, pamiętam, że pomyślałem: „z tymi głośnikami mógłbym żyć”. (...)

Obudowy Indr są ostro pościnane. Mają ścianki nachylone pod różnymi kątami w charakterystycznym stylu tej marki, co zapobiega odbiciom fal dźwiękowych. Tę samą funkcje pełnią maskownice wypełnione materiałem tłumiącym, układającym się wokół głośników.

Obudowy wytwarzane są ręcznie. (...) Perfekcyjnie opanowano sztukę precyzyjnego spasowania poszczególnych części obudowy, co z pewnością jest czasochłonne. Pod ładną okleiną tkwi wielowarstwowy MDF. Jedna kolumna Indra waży ponad 50 kg. Wewnątrz, jak to określił Patel, znajduje się najlepszy z dostępnych materiał tłumiący. Głośniki w Indrze to jednocalowa kopułka ceramiczna z neodymowym układem magnetycznym, następnie 3,5 calowy głośnik średniotonowy, również ceramiczny, komplet zamyka zaś para 7 calowych głośników basowych, wykonanych z kevlaru i nomexu.

Patel zapytany o filozofię projektu odparł: „Po pierwsze najważniejsze jest oddanie muzycznej prawdy, a wszelka technika ma tylko do tego doprowadzić. Wszystkie muzyczne zdarzenia mają być wiernie zachowane i przekazane słuchaczowi z wszelkimi niezniekształconymi niuansami. Wszystkie zmienne sygnały muszą być przekazywane w zgodnym czasie. Od strony technicznej, głośniki muszą pracować tak, aby nie była zakłócona faza pomiędzy nimi. Wszystkie głośniki pracują jako doskonałe tłoki, których rezonans własny jest przesunięty poza zakres akustyczny. Faza jest liniowa, uwzględniająca właściwości ludzkiego słuchu, włączając w to niski bas. Dynamika musi mieć atak i artykulację bez efektów w postaci dzwonienia oraz innych zniekształceń.”

Teraz o zwrotnicach: „Realizacja trójwymiarowości dźwięku odbywa się za pomocą odpowiedniego układu. Od początku do końca, moja zwrotnica jest tak naprawdę typowym układem pod względem topologii. Jednakże odpowiednie filtry to dopiero początek w kwestii kontroli fazy do -60 dB. Zwrotnica musi też kontrolować impedancję oraz pasmo przenoszenia, tak aby było ono gładkie na skali częstotliwości (...). Rozpiętość mocowa i pasmo przenoszenia muszą być liniowe, aby wyeliminować zniekształcenia obrazu dźwiękowego oraz wzbudzenia.”

Patel powiedział też, że konstrukcja zwrotnicy musi zapobiegać niekontrolowanym drganiom głośników. Wyjaśnił również, że każdy model Avalona zbudowany jest symetrycznie jeśli chodzi o zwrotnicę jak i obudowę, po to aby wytworzyć holograficzne obrazy dźwiękowe.

Komunikacja i emocje

Ustawienie Indr jest nieco bardziej skomplikowane niż przeciętnych kolumn. Każda z nich zapakowana jest w drewnianą skrzynię. Razem ważą ponad 180 kg. Kierowca, który je przywiózł, jeszcze zanim powiedział „dzień dobry”, od razu mnie o tym poinformował. Na szczęście miał elektryczną windę.(...)

Do samego ustawienia Indr, ze względu na ich ostre krawędzie, wagę, oraz satynowe, mało przyczepne wykończenie, potrzeba dwóch osób. Zwłaszcza po to, aby podłożyć pod nie trzy kolce, które są w zestawie, ale nie są w jakikolwiek sposób połączone z kolumnami. (...)

Kolumny wyposażone są w specjalne maskownice, które zawierają w sobie filc, mający za zadanie poprzez eliminację odbić od przedniej ścianki, spowodować poprawę efektów stereofonicznych. Po założeniu maskownicy filc ten układa się wokół głośników, zostawiając miejsce dla nich samych. (...)

Gdy Samba zabiera cię w zaświaty.

Indry z pewnością są kolumnami, które wraz z nagraniem transportują słuchacza w różne pomieszczenia, odkrywają różne akustyki i po prostu grają muzykę. Indry są przyjemne w słuchaniu, zapraszają by usiąść i wysłuchać raczej całej płyty niż przeskakiwać z numeru na numer.

Marcel Perez i Ensemble Organum wytworzyli wielką przestrzeń, wokale grupy w tej przestrzeni wibrowały, dźwięk dobiegał z kaplicy ze wszystkich zakątków bez nadmiernego rozjaśnienia.
Na innej płycie Gerome Harrisa, gdy wszedł saksofon altowy solo, grało prawie jak na żywo, tnąc jak nóż przestrzeń akustyczną studia Blue Haven. Później puzon z tłumikiem postawił mnie niemal na równe nogi gdy siedziałem, bo wydawało mi się, że ktoś w pokoju do mnie mówi. J. Gordon Holt zwykł mawiać o tym zjawisku „gęsia skórka”. My wszyscy, którzy słuchamy muzyki doświadczamy tego krótko i sporadycznie. Avalon Indra dostarcza tego cały czas. Przez dużą część czasu miałem wrażenie niezwykłej bliskości wykonawców. Ty jesteś tu, oni są tam.

(...)

Gdy usiadłem by posłuchać kompozycji Steve Reicha, zostałem zahipnotyzowany i oczarowany przez ich mikrodynamikę. (...) Na koniec włączyłem „Clapping Music”, która składa się z różnych dźwięków i wypełniona jest dodatkowo klaskaniem dwojga ludzi – jeden z klaszczących siedzi, natomiast drugi przesuwa się w pokoju. Indra znowu pokazała swoją ogromną klasę przekazując prawdę o prezentacji sceny w taki sposób, że szczęka mi opadła kiedy drugi z klaskających przesuwał się po sali. Ponieważ mikrofony słyszą zmiany w pozycji dochodzących dźwięków inaczej niż ludzkie uszy, nie twierdzę, że Avalony dały mi prawdziwa mapę tych ruchów. Pokazały mi jednak z niewiarygodną klarownością, ze ktoś przesuwa się w przestrzeni akustycznej. O jednej jeszcze rzeczy warto wspomnieć: za każdym razem kiedy grałem ten fragment, miałem gęsią skórkę i czułem, ze inni ludzie są w pokoju. To umożliwiło mi zastosowanie tricku. Znajomi, którzy mnie odwiedzili, by zobaczyć jak piękne są Indry, siadali i puszczałem im trochę muzyki. Uśmiechali się i prawili komplementy. Następnie puszczałem im Clapping Music i wtedy podskakiwali, patrzyli się w przestrzeń między kolumnami i mówili: to magia.

Każdy wie jak brzmi klaśnięcie dłoni, każdy też wie, ze kolumny rzadko kiedy potrafią odtworzyć te klaśnięcia w taki sposób, który przypomina dźwięk na żywo.

Jako podstawę do porównań z kolumnami, które mają aspiracje hi-endowe, używam kolumn Wilson Audio Watt Puppy 8. (...). Większość audiofilów słyszała którąś wersję Watt Pupy, więc porównanie z Indrą jest fascynujące. Słuchałem na Wilsonach różnych gatunków muzyki zapoznając się z nią na nowo. Muzyka grana przez Wilsony była bardzo energetyczna i emfatyczna. Po prostu na mnie wyskakiwała. Avalony natomiast wciągnęły mnie, to był kontrast pomiędzy dwiema osobowościami kolumn – ekstrawertyczną i introwertyczną. W utwprze Chant Mozarabe Wilsony wytworzyły szeroka scenę, a miejsce nagrania wyglądało na większe niż w Indrach. Jednak Indra ze swoją nieco mniejszą przestrzenią akustyczną pomieszczenia pokazała więcej nasycenia w głosach wykonawców, więcej mocy i obecności. Pomyślałem, ze Indra jest bardziej prawidłowa, ale nie wiem jak odbiorą to inni słuchacze. To temat do debaty dla audiofilów.

(...)

Nagranie The Mooche prawie idealnie ilustruje różnice pomiędzy dwiema kolumnami. Poniżej 80 a na pewno 60 Hz bas Indry lekko opada, zwracając mniejszą uwagę niż reszta pasma. Dla kontrastu Watt Puppy ma tendencje do nadmiernego podkreślenia przełomu 80-100 Hz. To pokazuje różnicę w osobowości kolumn. Wilson zwraca na siebie uwagę, a Avalon sprawia, że jesteś cicho i po prostu słuchasz. (...)

Która jest lepsza?

Każda z nich ma jakieś słabe punkty w porównaniu z muzyką na żywo, ale obie są fantastyczne. Brzmią jednocześnie na tyle różnie, że nie mogę sobie wyobrazić, by słuchacz miał kłopoty z wyborem jednej z nich. (....)

Konkluzja

Avalon Indra jest wspaniale zbudowaną kolumną, co pokrywa się z tym co powiedział o niej konstruktor Neil Patel. Duży dźwięk z małych kolumn.

(...)

Jeśli chcesz się cieszyć i być wciągniętym w muzykę na całe godziny, Indry mogą być tym czego szukasz. Gdy je pakowałem, pomyślałem sobie, ze mógłbym z tymi kolumnami żyć.